Szampon przeciw łysieniu dla zdrowia i… higieny
Jednym ze znaków obecnego czasu jest wysoki poziom dbałości o higienę. Być może wyda się to dziwne, ale nie zawsze tak było. Wbrew temu co sądzi się powszechnie, siedemnastowieczny Wersal – miejsce kojarzone z luksusem i pięknem – był tak naprawdę wielką wylęgarnią bakterii. Ówczesne piękności nie zostałby dziś nawet zatrudnione w hipermarkecie. Zepsute zęby i awersja do mycia, robiły swoje. Nieprzyjemne zapachy zabijano perfumami. Razem dawało to specyficzny efekt. Jeśli dodamy do całości obrazu, brak toalet i załatwianie potrzeb fizjologicznych gdzie popadnie, mit Wersalu pryska jak bańka mydlana (z tego właśnie mydła, którego tam nie używano).
Prawda, że trudno sobie to wyobrazić?
Mydło zaczęto doceniać dopiero w dziewiętnastym wieku, a gdy lekarze zaczęli myć ręce – spadła ilość śmiertelnych ofiar gorączki popołogowej. Jeszcze później pojawiły się szampony. Przynajmniej podobne do tych, znanych nam dziś. Kiedyś były to proste wywary ziołowe, potem pojawiły się skomplikowane formuły chemicznie, szampon przeciw łysieniu, który mógłby wyrządzić więcej szkody niż pożytku, a dziś… Dziś wraca się do ziół i korzeni. Tyle, że w sposób bardziej usystematyzowany. Bada się je nie tylko pod kątem uzyskiwanej czystości, lecz także odżywiania włosów i skóry głowy. Poprzez prostą pielęgnację oraz chemiczną czystość nierzadko uszkadzającą tkanki, doszliśmy do wynalazku typu szampon przeciw łysieniu.
Czystość niejedno ma imię
Powyższy wywód pokazuje wyraźnie, że czystość i pielęgnacja niejedno ma imię. Kosmetyki mogą służyć do zabijania nieprzyjemnych zapachów, lub mogą wspierać proces pielęgnacji. Mogą też, tak jak wspomniany szampon przeciw łysieniu, działać wprost pro-zdrowotnie. Nie tylko zapobiegając chorobom, ale wręcz je lecząc.
Nie wszystko złoto…
Pamiętam, iż jako dziecko unikałem jak mogłem mycia zębów. Przyznaję się do tego ze skruchą. Jednak dostępne wówczas pasty do zębów produkcji radzieckiej, jak się okazało po latach, bardziej niszczyły niż czyściły czy wybielały zęby. W tym wypadku, paradoksalnie, niedbałość wyszła mi na zdrowie. Podobnie było z wieloma szamponami. Jeszcze dziś można wskazać takie produkty.
A jednak… złoto
Całkowicie inaczej rzecz wygląda, gdy weźmie się do ręki szampon przeciw łysieniu Revita. To tylko jeden z przykładów. gdy spojrzymy na skład, przekonamy się, że nie ma w nim żadnych sztucznych środków a jedynie naturalne witaminy i minerały.
Procyjanidyna B2 i C1 jest uzyskiwana z owoców jabłek. Jednak jest to tak wysokie stężenie, którego nie jesteśmy w stanie uzyskać poza laboratorium. Można więc zapomnieć o wyciskaniu soku z tych owoców. To zbyt mało. Do tego dodano peptydy miedzi. Mamy też związki Spin traps i Ketaconazole, a do tego wyciąg z herbaty Rojbos. Obok tego jest Biotyna – witamina z grupy B, a także kofeina kilka aminokwasów i l-karnityna oraz parę dodatkowych związków. Niektóre obco brzmiące nazwy mogą kojarzyć się z używanymi kiedyś środkami chemicznymi. Jest to jednak tylko naukowa otoczka. Prawie wszystko to spożywamy w naszych posiłkach, lecz w zbyt małych ilościach. Trudno też wyobrazić sobie uzyskanie takiego koncentratu w domowych warunkach. Z drugiej strony, fakt, iż są to w większości naturalne składniki, nie oznacza, że taki szampon przeciw łysieniu łatwo wyprodukować. Trzeba było wielu lat badań, by uzyskać właściwą formułę. Wysoka koncentracja preparatu także jest trudna do uzyskania. Efektem jest preparat o wysokiej jakości i skuteczności.
Szampon przeciw łysieniu Revita pomógł wielu osobom zatrzymać łysienie, a nawet stymulował większy przyrost włosów. Jest to niewątpliwy postęp w stosunku do szamponów z przed kilkudziesięciu lat. Dzisiejsze kosmetyki muszą nie tylko dawać czystość, ale także poprawiać zdrowie i współdziałać z medycyną.
Powrót do mitu
Nie mamy czego zazdrościć damom i kawalerom epoki Ludwika XIV. Może jedynie dochodów. Na pewno górujemy nad nimi higieną i zdrowiem. Zamiast zepsutych zębów mamy pasty i szczoteczki oraz biel uśmiechu. Niepotrzebne są nam zawszone peruki, lepszy wydaje się szampon przeciw łysieniu. I co ważniejsze…. w naszych domach nie “pachnie” tak jak w Wersalu. Mamy toalety! To również wyznacznik postępu cywilizacji.
4,1
Podobne artykuły: